ul. Wandy 7, 53-320 Wrocław +48 882 794 249 biuro@olgarymkiewicz.pl

Moje dziecko jest niejadkiem…

18 lipca 2019 Zarzadca 0 Comment

Napisała dla Was nasza specjalistka: Maja Stryjska-Łoś – psycholog, psychodietetyk, psychoterapeuta, specjalista pomocy seksuologicznej

Jesteś rodzicem? Chcesz być dobrym rodzicem? Rodzicem, który zapewnia dziecku prawidłowy rozwój. Rodzicem, który dużo wie, dużo rozumie. W tym również swoje dziecko. I gdy ono nie je tego, co chcesz, w ilości, w jakiej sobie wyobrażasz, że jeść powinno, gdy czasem odmawia zjedzenia konkretnej rzeczy, czasem całego posiłku a czasem jest tak, że od urodzenia z jedzeniem mu nie po drodze to może to rodzić, a w rodzicu stres, napięcie, poczucie, że może coś robi źle, może czegoś jest za mało, za dużo? Może moje dziecko jest niejadkiem? Jak to zatem rozpoznać?

Przewrotnie zapytam zatem, co oznacza bycie „jadkiem”?

Często w rozumieniu rodziców to chętne próbowanie nowości, jedzenie stałej ilości pokarmu, w czasie, w którym rodzicowi wydaje się, że dziecko jest głodne czy w tempie, w którym rodzic oczekuje. Zdarza się, że skrupulatnie przygotowany posiłek na bazie ekologicznych produktów nie jest przyjmowany w entuzjastyczny sposób. To pułapka, w którą zdarza się czasem wpadać rodzicom. A to może rodzić lęk, niepokój, napięcie. A przecież „jadek”, to dziecko, które zjada tyle, ile jego organizm w danej chwili potrzebuje, czyli jednego dnia więcej, innego mniej, jednego dnia samo „mięsko”, a innego „tylko ziemniaczki z surówką”, kolejnego coś miękkiego, a innym razem tylko chrupiące, czasem nowe smaki są chętnie przez dzieci próbowane, a czasem odrzucane bez wyraźnej przyczyny, czasem posiłki spożywane w podobnych odstępach czasu, a czasem nie.

Jak zatem być tu „mądrym”?

WIEDZA

Mam tu na myśli rozumienie etapu rozwojowego, na jakim obecnie jest moje dziecko. Nie tylko tego związanego z jedzeniem (np. rozwojowy okres neofobii), ale również z motoryką, ekspresją emocji, rozwojem poznawczym czy też ewentualnymi infekcjami i zaburzeniami. Wiedza taka pozwala wyeliminować czynniki rozwojowe od patologicznych. Warto mieć to na uwadze. Czasem rodzice myślą, że jedzenie to prosta, fizjologiczna czynność. I choć trudno się nie zgodzić, że fizjologiczna to jednak bardzo skomplikowana dla młodych, stawiających w tym obszarze pierwsze kroki adeptów. Bowiem wyobraźcie sobie, iż w sam proces połknięcia pokarmu zaangażowanych jest aż 26 mięśni i 3 nerwy. Brzmi już nieco bardziej skomplikowanie? A do tego dochodzą czynniki zewnętrzne takie jak hałas, dźwięk, smak, dotyk, temperatura, miejsce w którym spożywa się posiłek, krzesełko w jakim siedzi dziecko, sztućce, naczynia, emocje jakie temu towarzyszą i mogłabym wymieniać te czynniki zapewne jeszcze długo choć myślę, że już teraz robi się to skomplikowane.

Jak tu zatem skupić się na jedzeniu?

Do tego dochodzi często przekonanie, że „jadki” jedzą dużo. Przyjęte jest, iż przeciętne dziecko ma żołądek wielkości swojej pięści. Jak w tej piąstce zmieścić talerz zupy i drugie danie? A jeśli posiłek poprzedzony był wypiciem szklanki napoju? Niewyobrażalne? A jednak. Czasem oczekuje się od dzieci, że „przyjmą” tyle pokarmu.

OBSERWACJA

Kolejną ważną rzeczą podczas spożywania posiłków jest obserwacja dziecka. Przyglądanie się skąd mogą się brać trudności. Czy miały miejsce od urodzenia czy pojawiają się od czasu do czasu? Czy mają podłoże fizyczne (trudności z połykaniem, gryzieniem, żuciem czy chociażby ból związany z ząbkowaniem), emocjonalne (relacje w rodzinie, presja związana ze zbyt małą ilością spożywanego pokarmu, konflikty, trudności w relacjach dziecka np. z rówieśnikami itd), medyczne, sensoryczne (nadwrażliwości, podwrażliwości) czy motoryczne. Tylko obserwacja w dłuższym przedziale czasu może pozwolić nam spojrzeć na kwestię jedzenia z odpowiednim dystansem.

A gdzie dystans tam SPOKÓJ

Spokój podczas posiłku, spokój czyli atmosfera sprzyjająca nabywaniu nowej umiejętności, możliwość skoncentrowania się na nowej konsystencji, kolorze, zapachu, smaku i strukturze. Każde dziecko jest inne, zatem każde może podchodzić do jedzenia w sposób dla siebie typowy, co może czasem martwić rodzica. Są, bowiem dzieci, które chętnie próbują nowości, podchodzą do posiłków z radością, lekkością, chętnie współpracując w tym temacie. Ale są i takie, którym trudność sprawia przełknięcie niemalże każdego kęsa, a to rodzi napięcie i stres w rodzicu.

Kiedy zatem należy się zacząć martwić?

Gdy dziecko słabo przybiera na wadze, gdy pojawia się anemia (pamiętajmy, że anemia może być efektem niedoborów, ale również może powodować brak apetytu), gdy posiłki zaczynają przypominać bardziej pole bitwy aniżeli przyjemny czas w gronie rodzinnym. W takich przypadkach udajmy się do specjalisty oraz gdy czujemy niepokój związany z procesem jedzenia naszego dziecka po to, aby rozwiać nasze wątpliwości.

Bo posiłek powinien sprawiać przyjemność wszystkim członkom rodziny.

Maja Stryjska-Łoś- psycholog, psychodietetyk, psychoterapeuta, specjalista pomocy seksuologicznej