ul. Wandy 7, 53-320 Wrocław +48 882 794 249 biuro@olgarymkiewicz.pl

Dlaczego pocieszamy się jedzeniem?

Napisała dla Was nasza specjalistka: Maja Stryjska- Łoś- psycholog, psychodietetyk, psychoterapeuta, specjalista pomocy seksuologicznej.

Wyobraź sobie posiłek, przekąskę, ulubione danie…

Co Ci przychodzi do głowy?

Jaki obraz się pojawił?

Czy może jakieś odczucie?

Zapach?

Smak?

Kolor?

Czy to coś przyjemnego?

Z czym Ci się to kojarzy?

Dla wielu osób wyobrażenie będzie przyjemne, pokrzepiające, rozluźniające. Być może obrazy, które się pojawiły to stół nakryty obrusem, z piękną zastawą, celebrowaniem posiłku w gronie osób bliskich, lubianych, kochanych, z którymi przyjemnie się spotkać. Być może niektórym pojawił się obraz dzieciństwa. Beztroskiego, radosnego. Mamy podającej posiłek… ciepły, smaczny, kojący… Inni może poczuli smak, zapach, który lubią, który daje poczucie przyjemności, troski o siebie…

„Pocieszyciel”

U większości z nas posiłek przywołuje pozytywne skojarzenia. To jeden z wielu powodów, dla którego jedzenie staje się „pocieszycielem”. Funkcje, jakie w naszym ciele i umyśle spełnia posiłek są bardzo różnorodne, dla każdego człowieka indywidualne.

Podstawą jest zaspokojenie uczucia głodu oraz dostarczenie organizmowi substancji odżywczych. Dodatkowo dobrze smakuje, wygląda i pachnie, oddziałuje na wiele zmysłów. Jednak jak widać powyżej ma też znaczenie emocjonalne. Pełni funkcje więziotwórcze, społeczne, częstujemy posiłkiem rodzinę i przyjaciół, dzielimy się tym, co przygotowaliśmy, w co włożyliśmy pracę, energię, a następnie odczuwamy pozytywne emocje, gdy komuś smakuje, czujemy się docenieni, spełnieni, ważni, wyjątkowi, czujemy się członkami grupy społecznej. To daje nam pozytywne wzmocnienie. I gdy jest nam smutno, bywamy zaniepokojeni czy rozżaleni, brakuje nam kogoś bliskiego możemy mieć skłonność do sięgania po jedzenie, bo wtedy umysł przywodzi nam na myśl pozytywne emocje związane z przeszłością. W tym przypadku jest to substytut tego, czego nam obecnie potrzeba. To właśnie jedzenie emocjonalne, niezależne od poczucia sytości i głodu. Czasem wręcz odczuwamy wewnętrzną pustkę, którą staramy się zapełnić, a pod ręką mamy lodówkę… Świadomość tego stanu, rozeznanie na ile jesteśmy głodni, a na ile odczuwamy emocjonalne napięcie czy brak relacji pomaga wydobyć się z automatycznej reakcji sięgnięcia po przekąskę i zamianę jej na realną relację, kontakt z bliską osobą i w ten sposób zaspokojenie potrzeby w bezpośredni sposób.

Jaką funkcje może pełnić jeszcze jedzenie?

Może być traktowane, jako nagroda czy prezent. Czasem, jako dzieci nagradzani byliśmy słodyczami, pocieszani nimi, gdy było nam źle. Bywa, że mamy utrwalony taki wzorzec i za nim podążamy. Możemy nawet nie zdawać sobie sprawy, że zły nastrój przełamujemy pysznym lodem czy czekoladą. Kiedy jesteśmy zadowoleni z wykonania zadania to nasze myśli krążą wokół czegoś pysznego i zaczynamy szukać nagrody.

Gdy zdamy sobie sprawę z automatyzmu tej reakcji możemy wtedy świadomie ją zamienić na taką, która potem nie będzie wzbudzała poczucia winy, a da nam prawdziwe i długotrwałe poczucie zadowolenia. Czasem stosujemy „przekąski” ,gdy jesteśmy poirytowani, źli, napięci. Jedzenie, bowiem często daje nam chwilowe poczucie bezpieczeństwa i rozluźnienia, jakiego w danym momencie potrzebujemy. Bierze się to stąd, iż może kojarzyć nam się z dzieciństwem, troską karmiącej nas mamy. Pozwala emocjonalnie skontaktować się z pozytywnymi, dającymi ukojenie emocjami, których w tym momencie pragniemy. Aby temu zapobiec warto wypracować w sobie inne strategie rozładowujące napięcie, bowiem „przekąska” to sposób na to, aby chwilę poczuć się dobrze, jednak emocje, które pojawiają się chwilę potem (takie jak złość czy poczucie winy) bądź też widok nadprogramowych kilogramów w gruncie rzeczy oddalają nas od stanu, jaki chcielibyśmy osiągnąć.

Głód fizjologiczny, czy emocjonalny

Jedzenie to w końcu smak, zapach, konsystencja, kolor, różnorodność. I zdarza się, że mamy ochotę coś zjeść, gdy jesteśmy… znudzeni. Tak, tak. Czasem to łatwy sposób na dostarczenie naszemu mózgowi bodźców. Tylko czy na pewno chcemy go w ten sposób pobudzać? Czy, aby nie wolelibyśmy zrobić tego inaczej, bez pojawiającego się po chwili poczucia winy czy myśli, że znów zjadłam coś, choć w gruncie rzeczy nie byłam głodna.

Istota jedzenia zgodnego z poczuciem głodu i sytości jest rozróżnienie czy odczuwamy apetyt na coś czy głód (fizjologiczny). Czy chcemy zjeść, bo czujemy, że żołądek jest pusty, że spadł nam poziom energii czy dlatego, że jesteśmy rozdrażnieni, smutni, chcemy się nagrodzić za wykonanie zadania czy dlatego, że odczuwamy pustkę i potrzebujemy relacji z drugą osobą.

Pocieszanie się jedzeniem, bowiem jest na krótką, bardzo krótką metę strategią rozwiązującą nasze problemy. W dłuższej perspektywie generuje, bowiem inny problem, z kilogramami, których nie chcemy, a to może nas wpędzać w stany emocjonalne, z których wydobycie wymaga strategii, a taką strategią może być… pocieszanie się jedzeniem. Błędne koło. Kluczem do wyjścia jest, zatem znalezienie zastępczych sposobów zaspokajania naszych potrzeb.

Maja Stryjska-Łoś- psycholog, psychodietetyk, psychoterapeuta, specjalista pomocy seksuologicznej