ul. Wandy 7, 53-320 Wrocław +48 882 794 249 biuro@olgarymkiewicz.pl

  • Home
  • Porady
  • Co nam ciało podpowiada- czyli jak zredukować wewnętrzne napięcie?

Co nam ciało podpowiada- czyli jak zredukować wewnętrzne napięcie?

15 czerwca 2020 Zarzadca 0 Comment

Napisała dla Was Anna Chanik-Kowalska- psychoterapeutka osób dorosłych, par, rodzin i dzieci, pedagog.

Spotykając się z osobami, które przychodzą na terapię, dość często słyszę o potrzebie zmniejszenia uczuciu wewnętrznego napięcia i niepokoju. Za każdym razem jednakowo zaciekawia mnie, co takiego kryje się pod tymi słowami. Proszę wtedy osobę, żeby opowiedziała mi jak rozumie to stwierdzenie, jakie jest jej wewnętrzne napięcie, jak je może opisać, poczuć w ciele? Na początku te pytania, wcale nie są tak łatwe do odpowiedzenia. Dużo prościej jest powiedzieć, że czuje się napięcie, niż dokładnie opisać co się wtedy dzieje z moim ciałem i uczuciami. Jednak ta wiedza, a także umiejętność czytania swojego ciała i emocji jest niesamowicie ważna, bo pozwala zachować wewnętrzny spokój, równowagę oraz daje informację, co spowodowało, że tego typu spięcie w naszym ciele nastąpiło.

Skąd w nas pojawia się wewnętrzne napięcie?

Powodów napięcia rozumianych, jako wewnętrzny niepokój lub spięcie w ciele, może być bardzo wiele. Każde napięcie jest inne i przekazuje cenne informacje o naszych uczuciach, potrzebach i wewnętrznych konfliktach. Jest ono pewnego rodzaju kontrolką, która zapala się, gdy zaczyna brakować nam życiowego paliwa albo przez długi czas, jedziemy już na oparach sił. Dobrze jest wtedy, zatrzymać się i zastanowić, jakiego rodzaju paliwa nam potrzeba? Co się dzieje, że w moim ciele pojawia się napięcie? Żeby to jednak wiedzieć, na początku trzeba nauczyć się czytać własne uczucia, mieć z nimi kontakt, otworzyć się na odczuwanie, być uważnym na swoje potrzeby, wiedzieć kiedy czujemy się dobrze, a kiedy pojawia się w nas dyskomfort. Spotkać się z naszą wrażliwością i potrafić się nią zaopiekować. Rozwinąć świadomość swojego ciała i zmysłów. Napięcie często jest głosem naszych uczuć, które zagłuszamy, bo są dla nas trudne do wyrażenia. Może też być tak, że są to uczucia, których nie rozpoznajemy w sobie. Niektórym osobom łatwiej jest czuć ból głowy albo spięcie w barkach niż złość na kogoś lub na coś. Bardziej dostępne jest zmęczenie lub zaciskanie się klatki piersiowej oraz kłucie w sercu, niż czucie smutku i pozwolenie sobie na łzy. Odczuwanie bólu brzucha, zimna, omdlenia, aniżeli czucie lęku. Wszystkie sygnały z naszego ciała są bardzo ważne i nie zawsze świadczą o chorobie ciała. Nieraz ciało pomaga wyjść na zewnątrz uczuciom, które powstrzymujemy w sobie. Świadomość swojego ciała i odczuć z niego płynących, jest bardzo wzbogacająca poznawanie siebie. Człowiek jest całością, niedzielącą się na poszczególne elementy. Nasze myśli, uczucia doznania z ciała są ze sobą ściśle powiązane i bardzo ważne dla naszego rozwoju. Te trzy elementy tworzą pewnego rodzaju trójkąt świadomości siebie, z którego wypływają, istotne dla każdej osoby pytania: co teraz myślisz?, co teraz czujesz?, czego doświadczasz z ciała? Umiejętność odpowiedzenia na nie, powiązania ich ze sobą doprowadza do poszerzenia świadomości, większego wglądu w siebie w swoje doznania i rozwija umiejętność radzenia sobie z dysonansem i dyskomfortem, który powstaje w reakcji, na różne życiowe doświadczenia. Innym powodem, który łączy się ściśle z emocjami, jest wewnętrzny konflikt naszych potrzeb. Pojawia się w momencie, kiedy nasze potrzeby są przez nas spychane na rzecz zewnętrznych oczekiwań i wymagań. To są wszystkie słyszane przez nas od dziecka i zapamiętane słowa: MUSZĘ, WYPADA, CO INNI POMYŚLĄ…. Wtedy dzieje się tak, że zagłuszamy nasz wewnętrzny głos potrzeb i tego, co naprawdę CHCEMY, nie słuchamy naszej intuicji, oddalamy się od siebie, aby spełnić zewnętrzne wymagania. Bardziej słuchamy naszej głowy, intelektualizujemy rozwiązanie, a porzucamy emocje i nasze ciało, które najczęściej mówi nam, że ono tak nie chce, że chce inaczej. Jeżeli nie ma wewnętrznej zgody na daną rzecz, a nasze potrzeby, emocje i informacje z ciała nie są spójne, powstaje wewnętrzny dysonans, który sprzyja pojawieniu się napięć w ciele i niepokoju w uczuciach. Kolejną sytuacją, która sprzyja, że czujemy tzw. napięcie, są niedokończone sprawy. Są to zdarzenia, z naszego życia, które z jakiegoś powodu są przez nas niedomknięte i wywołują frustrację. Kończenie rzeczy nadaje życiu sens i spokój. Aby w pełni zaangażować się w kolejne aktywności, warto zamykać stare rzeczy, ponieważ zabierają one dużo życiowej energii, która mogłaby być przekierowana w nowe działania. Nasz mózg ma tendencje do widzenia całości i domykania w całość. Jeżeli zapytam się Was co to za wyraz RADOŚ ? Pewnie większość z Was odpowie RADOŚĆ, czyli domknie ten zlepek liter, do pewnej całości, która coś znaczy. Domknięte sytuacje, zdarzenia, myśli, relacje powodują, że przestajemy o nich myśleć, nie wywołują w nas negatywnych emocji, nie przypominają się cały czas. Jeżeli pewne myśli notorycznie do nas wracają, a zastanawianie się nad nimi pochłania wiele czasu, warto się nad tym zatrzymać i pomyśleć, jakie niezaspokojone potrzeby za nimi stoją? Czy jesteśmy w ogóle ich świadomi? Świadomość jest pierwszym krokiem, do odkrywania swoich potrzeb, a co za tym idzie domykania spraw zgodnie z własnymi uczuciami i chęciami doprowadzającymi do poczucia spokoju. Im więcej spraw pootwieranych, będzie utrzymywanych w polu naszej uwagi i w pamięci, tym większy niepokój będziemy czuli. Jednocześnie przegrzany „system operacyjny” naszych emocji i potrzeb będzie powodował uczucie zmęczenia, rozkojarzeni, senności i braku życiodajnej energii. Warto pamiętać, że domykanie całości pozwala czerpać nam radość z teraźniejszości.

Teraźniejszość

Ostatnim elementem, na który chciałabym zwrócić uwagę, jest życie w TERAŹNIEJSZOŚCI czyli TU I TERAZ. Co oznacza te sławetne i dość modne stwierdzenie, żyć w TU I TERAZ? Jaki ma związek z poczuciem wewnętrznego niepokoju? Bardzo duży. Życie w tu i teraz, nierozerwalnie wiąże się ze wszystkimi wyżej opisanymi zagadnieniami. Jeżeli żyjemy rozpamiętywaniem przeszłości, to poświęcamy bardzo dużo naszych sił i uwagi, na wspomnienia i ciągłe spotykanie się z trudnymi i niezaspokojonymi emocjami i potrzebami. Dotyka to tematu niedomkniętej całości, o której pisałam powyżej. Gdzieś w naszych przeżyciach jest dziura, przez którą wydostają się dawne, niezapomniane uczucia, które mogą przyjmować formę żali. Dopóki sami z nimi się nie spotkamy i w odpowiedzialny sposób nie zajmiemy, zawsze będą przez tę dziurę wypadać. Spotykanie się ze swoimi emocjami, podarowanie im głosu, dopuszczenie do świadomości, czy to w procesie rozwoju własnego, czy w psychoterapii własnej, można porównać do zaszywania takiej wewnętrznej dziury. Natomiast życie skupione na przyszłości jest życiem opartym na marzeniach, planach, odroczonych działaniach, a nie na życiu realnym, w danej chwili z potrzebami i uczuciami, które ta chwila przynosi. Dlatego zarówno permanentne zakotwiczenie w przeszłości, jak i zanurzenie w przyszłości, może powodować niepokój, brak zadowolenia i spełnienia. Czuć, myśleć i działać można tylko w teraźniejszości i świadome bycie w tym aktualnym stanie, jest niezbędne do samorozwoju i doświadczania życia ze wszystkimi jego barwami, uczuciami oraz pełnią siebie. Pełnią, która łączy naszą fizyczność, cielesność z emocjonalnością. Dopiero połączenie tych elementów pozwala oddychać pełną klatką piersiową, poczuć odprężenie i miękkość w swoim ciele. Nauka czucia emocji, uważnego kontaktu z własnym ciałem, rozpoznawania własnych potrzeb i ich wyrażania, jest procesem. Wymaga skupienia się na tym działaniu, naszej obecności i ćwiczeń tych umiejętności. Czasami trudno tę drogę przejść samemu i wtedy warto poszukać, jakichś form rozwoju odpowiednich dla siebie. Może być to psychoterapia, medytacja, praca nad uważnością, praca nad swoim ciałem. Możliwości jest wiele, najważniejsze zacząć.

Anna Chanik-Kowalska- psychoterapeutka osób dorosłych, par, rodzin i dzieci, pedagog.