ul. Wandy 7, 53-320 Wrocław +48 882 794 249 biuro@olgarymkiewicz.pl

Abstynencja to za mało

31 października 2019 Zarzadca 0 Comment

Napisał dla Was nasz specjalista: Tomasz Matkowski – psychoterapeuta, psychoterapeuta uzależnień

Nałogowy sposób funkcjonowania wpływa na życie psychiczne osoby uzależnionej od alkoholu przez lata. Hasło „organizacji życia wokół picia” oznacza proces powolnego oddalania się od ważnych dla egzystencji sfer na rzecz rosnącego przywiązania do tego jednego obiektu, jakim jest właśnie alkohol. Hierarchia wartości, którą dana osoba posiadała przed popadnięciem w nałóg, traci swoją moc oddziaływania, zdominowana przez nałogowy styl bycia – samo bycie staje się, więc przez to jednowymiarowe i posiadające tylko jeden cel.

Wzloty i upadki

Takie przyzwyczajenia wywierają przemożny wpływ na tożsamość człowieka, pozostawiając w niej trwałe ślady. Oznacza to, że nie wystarczy rozstać się z alkoholem, aby tryb, w jakim osoba uzależniona żyła od lat, zmienił nagle swój bieg. Jej sposób funkcjonowania nazywa się „skokowym”, dominują w nim bowiem dwa stany: psychiczne „doły” wywołane piciem (objawy odstawienne, kac moralny, poczucie winy, cierpienie, lęk), oraz coraz rzadsze „wzloty”, zmieniające się, wraz z rozwojem uzależnienia, w momenty jedynie chwilowej i niecałkowitej ulgi w cierpieniu („Z alkoholem źle, bez niego jeszcze gorzej”). Nawet jeżeli dana osoba przestanie pić – co oznacza rozpoczęcie pełnej abstynencji – skokowość nie zniknie, ponieważ ślady, jakie mechanizmy uzależnienia pozostawiają w życiu psychicznym, pozostają. Przyzwyczajenie do tego, że życie kręci się wokół stanów euforii i cierpienia, a także potrzeba zewnętrznego punktu odniesienia, wokół którego kręci się świat i który te stany może zapewnić, często prowadzi alkoholika do zastąpienia przez niego jednej używki inną, np. pornografią, hazardem czy sportem. Oznacza to, że napięcie między dwoma skrajnościami stale się utrzymuje, pomimo braku alkoholu. Tak wygląda nałogowe funkcjonowanie osoby uzależnionej, która trwa w abstynencji, lecz nie trzeźwieje.

Proces trzeźwienia

Proces ten nie polega, więc jedynie na utrzymywaniu abstynencji, na „wytrwaniu” w niej. Ile to razy osoba uzależniona obiecywała sobie i innym, że „już nie tknie alkoholu”, że „od teraz to już naprawdę koniec”, że „chce być innym człowiekiem”; ile razy stawiała granice swojemu piciu, np. „do początku Świąt nie piję”, „nie tykam alkoholu jeszcze przez dwa tygodnie”, próbując udowodnić wszem i wobec, że już panuje nad swoim piciem, że ma silną wolę i da radę. Efektem zawsze był, prędzej czy później, powrót do picia.

„Wytrzymywanie” w abstynencji

Takie działanie buduje napięcie pomiędzy „wytrzymam, wytrzymam” a niemal wyczekiwanym „już dłużej wytrzymać nie mogę”. Tak rozbudza się głód alkoholowy. Stare powiedzenie mówi o „kopaniu się z koniem” i dobrze ilustruje opisaną sytuację – bez bardziej globalnej zmiany alkoholik nie wydobędzie się z nałogu; być może uda mu się utrzymać abstynencję nawet przez długi czas, jednakże jego życie pozostanie wciąż tak samo organizowane przez nałogowe schematy. Ostatecznie zaparte „wytrzymywanie” w abstynencji, niepoparte wprowadzaniem zmian w strukturę przyzwyczajeń i codziennych rytuałów, stanowi prostą drogę do nawrotu.

Zmiany funkcjonowania

Uznanie przez osobę uzależnioną, iż jest ona bezsilna wobec alkoholu (bądź innej używki, dotyczy to bowiem wszelkiego rodzaju uzależnień) może być krokiem w stronę prawdziwej zmiany – zmiany funkcjonowania. „Bezsilność” nie oznacza jednakże w tym przypadku biernej „bezradności”, to znaczy stanu poddania się nałogowi, co wyrażałoby się np. w myśli: „No tak, jestem bezradny wobec alkoholu, więc to chyba normalne, że muszę pić”. Przeciwnie, właściwie przyswojona i zrozumiana bezsilność może być dla alkoholika źródłem mocy, niezbędnej w procesie trzeźwienia. O tym paradoksie mówią pierwsze trzy kroki Anonimowych Alkoholików: uznając swoją bezsilność wobec alkoholu, osoba uzależniona niejako powierza się, jakkolwiek pojmowanej, „sile wyższej” – dla jednych jest to Bóg, dla innych opiekun, rodzina, grupa, przyjaciel; otrzymuje dzięki temu siłę większą od tej, którą sama posiada. Co ważne, siła ta pochodzi z zewnątrz, nie jest więc związana z mechanizmami uzależnienia, jak to ma miejsce w przypadku, kiedy osoba uzależniona próbuje sobie radzić na własną rękę. Uznanie własnej bezsilności i, w związku z tym, otwarcie się na pomoc, jaką niosą inni, oznacza rozpoczęcie procesu trzeźwienia. Pojawia się kolejny paradoks: im bardziej otwarcie uzależniony przyznaje, że potrzebuje w tym procesie pomocy innych, tym bardziej dociera do niego, że wszystko zależy tylko od jego działania.

„Bezsilność” to nie „bezradność”

Ważne jest, iż „bezsilność”, o której mówi pierwszy krok AA, jest przeciwieństwem „bezradności”. Uznanie bezsilności oznacza sprzyjającą trzeźwieniu aktywność, która polega na poszukiwaniu wsparcia u jakkolwiek pojmowanej „siły wyższej”; jest prośbą o pomoc, a jako prośba już wykonaniem pierwszego gestu w stronę realnej i długotrwałej zmiany na lepsze.

Tomasz Matkowski – psychoterapeuta, psychoterapeuta uzależnień