ul. Wandy 7, 53-320 Wrocław +48 882 794 249 biuro@olgarymkiewicz.pl

ZESPÓŁ DEFICYTU NATURY

30 listopada 2020 Zarzadca 0 Comment

Napisała dla Was nasza specjalistka: Aleksandra Baca-Marzecka- psycholog, psychoterapeuta, trener rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Rozwój naszej cywilizacji sprawił, że skutecznie odsunęliśmy się od przyrody. Większość z nas mieszka w miastach, chodzi po betonowych chodnikach (a nie trawach czy łąkach), spędza wolny czas w galeriach handlowych (a nie parkach czy lasach). Dzieci rzadko bawią się patykami i kamieniami, przestały wspinać się na drzewa, obserwować wychodzące po deszczu dżdżownice, czy ślimaki. Kiedyś największą frajdą była przejażdżka rowerem, dziś zastępuje ją często szybsza i wygodniejsza podróż samochodem. Zarówno dzieci, jak i dorośli mało chodzą pieszo, rzadko kiedy biegają. Swój wolny czas spędzają w zamkniętych pomieszczeniach, przed ekranami telefonów, telewizorów i tabletów.

Ale o co chodzi z tym deficytem?

Zespół deficytu natury to termin, którego pierwszy raz użył Richard Louv – amerykański dziennikarz i pisarz. Zaobserwował go on szczególnie wśród dzieci, u których powiązał z opisywanym syndromem objawy takie jak: trudności z koncentracją, nadpobudliwość, zanik sprawności fizycznej, choroby cywilizacyjne (otyłość, cukrzyca, itp.) a nawet krótkowzroczność, gdyż przebywanie w pomieszczeniu sprawia, że fiksujemy wzrok na bliskich przedmiotach, tego samego wymagają od nas urządzenia z ekranami, osłabiają się więc mięsnie naszych oczu.

Co na to badacze?

Sandra Hoffert z Uniwersytetu Maryland przeprowadziła badania, z których wynika, że w latach 1997-2003 o połowę zmalała liczba dzieci poświęcających czas na zajęcia takie jak wędrówki, spacery, wędkowanie, zabawy na plaży, uprawianie ogródka itp. Dowiodła ponadto, że przez ostatnie 25 lat czas wolny i taki, który dzieci mogły przeznaczyć na swobodną zabawę zmalał o 9 godzin tygodniowo. Niektórzy badacze twierdzą, że dla młodszego pokolenia przyroda jest bliższa abstrakcji niż rzeczywistość. W tym kontekście nie dziwi odpowiedź dziecka, które pytane o to skąd bierze się mleko, odpowiada, że z kartonu.

A jak ma się do tego psychologia?

Pomijając obecną sytuację często dzieci siedzą w domach również ze względu na lęki, których doświadczają współcześni rodzice – chcąc oszczędzić im cierpień w postaci skaleczenia czy upadku podczas zabawy w naturalnym środowisku, jednocześnie krzywdzą je przekazując komunikat, że “świat jest pełen zagrożeń i lepiej siedzieć w domu niż ryzykować”. Tymczasem we wszystkim ważne jest znalezienie złotego środka. Dziecko, które może doświadczyć nieskrępowanej zakazami (“bo się przewrócisz / ubrudzisz / nie dotykaj tego”) zabawy w naturalnym środowisku będzie lepiej się rozwijać, będzie szczęśliwsze i mniej zagrożone depresją w wieku młodzieńczym.

Co robić?

Ponieważ zespołu deficytu natury równie często doświadczają dorośli, zamiast planować na weekend zaległe zakupy czy wycieczki na atestowane place zabaw wybierzmy się do lasu! 🙂 Poczujmy zapach igliwia, usłyszmy dźwięk trzaskających po butami suchych gałązek, dotknijmy poduszek z miękkiego, zielonego mchu i szorstkich szyszek, zaczerpnijmy świeżego powietrza, posłuchajmy dźwięków owadów i śpiewu ptaków. Wszystkim nam to wyjdzie NA ZDROWIE!

Aleksandra Baca-Marzecka – psycholog, psychoterapeuta, trener rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne