ul. Wandy 7, 53-320 Wrocław +48 882 794 249 biuro@olgarymkiewicz.pl

Z optymizmem po zdrowie

Napisała dla Was nasza specjalistka: Ewa Wróblewska- psycholog, psychoterapeuta

Powszechnie wiadomo, że na zdrowy styl życia składa się szereg czynników takich jak dobrze zbilansowana dieta, regularny wysiłek fizyczny oraz odpowiednia ilość snu. Dorzućmy do tego garść witamin i suplementów, wystawmy twarz do słońca popijając szklanką wody i mamy idealną receptę na zdrowie.

Czy rzeczywiście?

Okazuje się, że czynnikiem, który w znacznym stopniu przyczynia się do utrzymywania dobrego stanu zdrowia jest nasz wewnętrzny poziom optymizmu. Zarówno optymizm jak i pesymizm oddziałują na nasze zdrowie za pośrednictwem wyuczonego sposobu myślenia, który warunkuje nasze działanie. 

Wszyscy czasem doświadczamy trudności i porażek – istotne jak do nich podchodzimy.  Zgodnie z pesymistycznym stylem wyjaśniania porażka zawsze zależy tylko od nas samych, jest osobista, stała i o zasięgu uniwersalnym, innymi słowy, myślimy sobie, że:

„To, co się stało, to całkowicie moja wina, już zawsze tak będzie, niepowodzenie zdeterminuje wszystkie aspekty mojego życia”

Nic dziwnego, że ludzie prezentujący ten styl wyjaśniania zdarzeń, podczas podejmowania zmiany stylu życia szybko się zniechęcają, porzucają działania prozdrowotne bądź negatywnie odreagowują:

„Obiecywałam sobie nie jeść słodyczy, nie udało się, zjem całą czekoladę, bo teraz to już wszystko jedno”.

Myślenie o porażkach w kategoriach personalnych, stałych i uniwersalnych sprawia, że łatwo popadamy w wyuczoną bezradność, tracimy nadzieję na zmianę i przestajemy podejmować wysiłek, uważając, że i tak się nie uda. Okazuje się, że to samo zdarzenie widziane przez osobę kierującą się optymistycznym stylem wyjaśniania, może być widziane zgoła inaczej :

„Ok, dziś mi się nie udało, jutro będzie lepiej, moje trudności nie sprawią, że nie będę w stanie dokonać zmiany, wierzę, że mi się uda”.

Kierując się wewnętrznym optymizmem dochodzimy do wniosku, że niepowodzenie może być dziełem przypadku, niekorzystnego splotu wydarzeń, nie jest wartością stałą i co za tym idzie jest przejściowe. Takie spojrzenie, z punktu widzenie długoterminowego dbania o własne zdrowie, jest zdecydowanie korzystniejsze. Pozostawia nam nadzieję na udaną, trwałą zmianę, nie powoduje pogorszenia samooceny, wzmacnia aktywność. Osoby kierujące się w życiu optymistycznym stylem wyjaśniania łatwiej kształtują sprzyjające zdrowiu nawyki, lepiej radzą sobie ze stresem, są odporniejsze psychicznie, rzadziej zapadają na choroby serca czy cukrzycę.

Czy optymizmu można się nauczyć?

W swojej książce (pt „Optymizmu można się nauczyć”) profesor Martin Seligman udowadnia nam, że tak. Wyuczony optymizm to nic innego jak świadoma zmiana sposobu myślenia na temat spotykających nas wydarzeń. Kiedy doświadczanie niepowodzenia prowadzi do negatywnego przekonania a to przekonanie objawia się w postaci emocji – przygnębienia, złości na siebie, rezygnacji czy bezsilności – to sygnał, że czas działać!

Jeżeli uda nam się zatrzymać myśl towarzyszącą porażce, możemy rozważyć czy odpowiada ona rzeczywistości, czy jest raczej wyuczonym sposobem myślenia, który pogarsza nasze samopoczucie i buduje wyuczoną bezradność.

„Po raz kolejny nie udało mi się wytrwać na diecie, to nie jest dla mnie, jestem żarłokiem bez silnej woli, nie ma sensu się starać, nic z tego nie wyjdzie”

Taki wyuczony ciąg myślowy możemy świadomie przerwać:

– Poddajmy go pod wątpliwość

– Kwestionujmy jego zasadność

– Zastąpmy bardziej optymistyczną i łaskawą dla nas alternatywą

Poprawimy w ten sposób swoje samopoczucie, nie podkopiemy samooceny, a co najważniejsze, uwierzymy, że sukces jest możliwy.

Więc może tak:

„ Dzisiaj nie udało mi się wytrwać na diecie, dieta jest dla mnie ważna, chcę schudnąć i wiem, że to możliwe”.

Profitów z optymizmu jest wiele ale czy optymizm może nam zaszkodzić? Kiedy się nim nie kierować?

Optymizm, który nam służy to tzw. optymizm elastyczny, dostosowany do okoliczności i możliwości. Gdy koszty porażki mogą być dla nas bardzo wysokie, lub wręcz niebezpieczne, nie powinniśmy kierować się optymizmem.

Na przykład: planując wyprawę w góry, dla zdrowia, zwróćmy uwagę na warunki pogodowe i naszą kondycję, nie zakładając optymistycznie, że sobie poradzimy, gdy okoliczności zdecydowanie temu przeczą. W takich przypadkach lepiej przyjąć stanowisko bardziej zrównoważone i nie przeceniać własnych możliwości 🙂

Podsumowując

Optymizm sprawia, że z ufnością patrzymy w przyszłość, wierzymy w możliwość dokonania pozytywnych zmian w naszym życiu, nie popadamy w wyuczoną bezradność, jesteśmy aktywni a przez to – zdrowsi. Jeżeli, w tym momencie, myśląc o sobie porównujesz się raczej do osła Kłapouchego niż wesołego Puchatka, nie martw się! Optymizmu można się nauczyć sukcesywnie pracując nad własnym sposobem myślenia. Jeżeli jesteś zainteresowana/y swoim szeroko pojętym zdrowiem – na pewno warto!

Ewa Wróblewska- psycholog psychoterapeuta