ul. Wandy 7, 53-320 Wrocław +48 882 794 249 biuro@olgarymkiewicz.pl

Złość piękności sprzyja

10 sierpnia 2018 IPTechnicy 0 Comment

Napisała dla Was nasza specjalistka: Dominika Radomska-Talar- psycholog, psychodietetyk, psychoterapeuta

 

W przeciwieństwie do tego, co na pewno słyszałaś/-eś wielokrotnie o tym, że „złość piękności szkodzi”, z psychologicznego punktu widzenia jest zupełnie na odwrót. Umiejętność rozpoznawania swoich emocji i wyrażania ich jest kluczową kwestią, kiedy masz problemy, by zapanować nad apetytem.

Dlaczego, żeby być szczupłym trzeba umieć rozpoznawać w sobie złość oraz smutek i umieć je wyrażać?

Złość to emocja, która pokazuje Nam, że czegoś pragniemy bądź potrzebujemy, ale coś/ ktoś staje nam na drodze i uniemożliwia zdobycie tego, co chcemy mieć. Sytuacji w ciągu dnia, w których tak się dzieje pewnie można znaleźć wiele. Przez te drobne, kiedy utykamy w korku, a chcielibyśmy szybko gdzieś dojechać, po te duże, kiedy liczyliśmy w pracy na podwyżkę, a z jakiś powodów jej nie dostajemy. W tych licznych sytuacjach dnia codziennego, jeżeli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to napięcie, które odczuwamy to złość bądź smutek i nie umiemy nazwać sami dla siebie tych uczuć, a tym samym wyrazić ich, zaczyna narastać w nas ciężar i/ bądź poczucie pustki. No i wówczas na pomoc przychodzi dobrze znana „przyjaciółka” – czekoladka/kiełbaska/marmoladka/zapiekanka itp… Dzięki jedzeniu nagle czujemy ulgę! Ciężar odchodzi na chwilę w niepamięć. Dzięki jedzeniu też nagle czujemy się pełni. Pustka została na chwilę zażegnana. I po prostu MYLIMY emocje, których doświadczamy i nie rozumiemy z doznaniem ulgi płynącej z jedzenia. Bo pustka w żołądku to nie ta sama pustka, która jest np. po rozstaniu z facetem, którego dalej kochamy. Pustka w żołądku to naturalny głód fizjologiczny, a pustki w sercu nie da się skutecznie wypełnić jedzeniem. Przyjemność z jedzenia, nigdy nie zastąpi przyjemności płynącej z udanej relacji damsko-męskiej bądź z sukcesów w pracy bądź udanej przyjaźni. TO DWIE RÓŻNE PRZYJEMNOŚCI. A my próbujemy sobie poprzez kubki smakowe dostarczyć czegoś, czego kubki smakowe nie mogą nam dać. Mogą za to dać zbędne kilogramy…☹

Skąd ten problem z wyrażaniem złości się bierze?

Po pierwsze:
Problem złości zaczyna się już w samym nazewnictwie – języku. Bo co oznacza dla Ciebie stwierdzenie: „Jestem zła?” To stwierdzenie można rozumieć dwojako: można rozumieć, że ktoś odczuwa złość albo, że ktoś jest złą osobą. Nie ma problemu, jeżeli w tym stwierdzeniu oddzielamy emocje od cech osobowościowych. Problem pojawia się jednak, kiedy utożsamiamy jedno z drugim, czyli zaczynamy uważać, że skoro przeżywam złość to znaczy, że jestem złą osobą. Rozwiązanie przy takim założeniu nasuwa się samo. Chcę być dobrą osobą, więc nie pozwalam sobie na przeżywanie i wyrażanie złości. A przeżywanie i wyrażenie złości NIE OZNACZA, że jesteś złą osobą!

Po drugie:
Wróćmy do korzeni, czyli dzieciństwa. Jeżeli jesteś matką na pewno niejednokrotnie zmuszona jesteś odmówić czegoś swojemu dziecku i spotyka się to z jego złością, smutkiem bądź jednym i drugim na raz. Jeżeli nie jesteś matką na pewno nie raz widziałaś wściekłe, zapłakane dziecko, leżące na podłodze pod kasą z cukierkami bądź w sklepie z zabawkami, kiedy właśnie rodzic zmuszony był, czegoś swojemu dziecku odmówić. Sytuacje, w których dzieci płaczą, są złe i smutne to takie, kiedy nie dostają tego, czego chcą i jakieś ich potrzeby, dla nich ważne, nie są zaspokajane. Wówczas dziecko wybucha niepohamowanymi emocjami i dopiero w kontakcie z otoczeniem i opiekunami słyszy: “O popatrz Miś się teraz z Ciebie śmieje”, “Tacy duzi chłopcy to już nie płaczą!”, “Taka ładna dziewczynka, a tak krzyczy?” Jakie uczucia takie komentarze wzbudzają w dziecku? Głównie poczucie winy, że płaczą i krzyczą, bądź poczucie wstydu. Z biegiem czasu, zupełnie niepostrzeżenie dzieje się tak, że głosy naszych opiekunów, stają się naszymi wewnętrznymi głosami i to my sami do siebie zaczynamy przemawiać w ten sam sposób. Stajemy się „rodzicem”, dla naszego wewnętrznego „dziecka”. I kiedy mała Ania stanie się Anną i czegoś, co bardzo chciała nie może mieć, to też poczuje złość, ale nie zacznie krzyczeć, bo to przecież wstyd! Co więcej wcale tej złości do siebie nie dopuści. Prędzej od razu poczuje się winna, że pojawia się w niej „coś” nad czym nie panuje.

Po trzecie:

Kiedy mylisz wyrażanie złości z agresją. Wyrażanie złości nie polega na okładaniu kogoś pięściami, rzucaniem w kogoś przedmiotami, policzkowaniem, kopaniem itp. Takie zachowanie to już agresja i do niej nikt prawa nie ma! Wyrażanie złości to mówienie o swoich uczuciach, np.: “Jestem wściekła, kiedy tak do mnie mówisz” albo “Złości mnie Twoje zachowanie” albo “Czuję złość do siebie, kiedy nie mogę sprostać swoim własnym oczekiwaniom względem siebie samej”. Do złości masz prawo. Jeżeli do tej pory myliłaś/-eś te dwa pojęcia, mogłaś obawiać się, że swoją złością wyrządzisz komuś fizyczną krzywdę i to mogło hamować Cię przed ujawnianiem swoich uczuć. Jest dokładnie na odwrót. Jeżeli pozwolisz sobie regularnie okazywać złość, nie będzie się ona kumulować i dzięki temu nie doprowadzisz się do stanu, w którym dosłownie mogłbyś/abyś kogoś zabić.

Jak uwolnić z siebie emocje?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba wiedzieć, jak powinien zachować się wystarczająco dobry rodzic względem tego zapłakanego, wrzeszczącego dziecka, leżącego na podłodze. No nie kupi mu przecież wszystkich zabawek ze sklepu z zabawkami, nie będzie go karmił tylko cukierkami, to co może zrobić? Może uznać razem z tym dzieckiem, że to smutne, że wszystkiego w życiu mieć nie możemy. Może uznać, że to złości, że jesteśmy czasami bezsilni wobec ograniczeń i po prostu głową muru nie przebijemy. Czyli to, co może zrobić rodzic dla swojego dziecka to wykazać się zrozumieniem. Nie ośmieszać, nie odpowiadać złością na złość, nie lekceważyć, nie pokazywać, że te emocje są nieadekwatne, bo te emocje są jak najbardziej adekwatne. Brak wymarzonej zabawki czy lizaka budzi taką samą złość, jak w późniejszym życiu brak wymarzonego auta czy brak wymarzonej figury. Emocje są te same u dziecka i u dorosłego. Zmienia się tylko obiekt pożądania. Spróbuj więc być dla swojego wewnętrznego dziecka wyrozumiałym rodzicem. Kiedy czujesz, że coś Cię ogranicza, daj sobie prawo do złości, kiedy czujesz, że czegoś Ci brakuje, pozwól sobie się zasmucić. To nie wstyd, to nie słabość. Da Ci to moc, bo kiedy dopuścisz te emocje do siebie, to dopuścisz też informacje o tym, CZEGO tak naprawdę Ci brakuje. Dzięki temu będziesz mógł/-a zacząć pracować nad tym, aby to zdobyć … i na pewno nie będzie to kolejna porcja lodów czekoladowych…

 

Dominika Radomska -Talar – psycholog, psychodietetyk, psychoterapeuta

Facebook
Facebook
Facebook
Twitter
Twitter
Twitter
Google Plus
Google Plus
Google Plus
Instagram
Instagram
Instagram