Udostępnij

Porady, Psychoterapia

„Choroba w potrzebie”, czyli kiedy choroba dziecka może zastąpić komunikację w rodzinie?

Napisała dla Was nasza specjalistka Katarzyna Cieśla – psycholog, psychodietetyk, psychoterapeutka

W ujęciu systemowym choroba dziecka nie jest tylko problemem medycznym, lecz sposobem, w jaki rodzina „utrzymuje równowagę”. Silny ładunek emocjonalny związany z chorobą skupia uwagę i działania domowników, często zastępując rozmowę i odciągając ją od niewyrażonych napięć czy konfliktów. Taki mechanizm nie wynika z zaburzonej komunikacji, lecz pełni funkcję stabilizującą, szczególnie w okresach intensywnych zmian życiowych. Ceną za chwilowe podtrzymanie spójności relacji bywa jednak zamaskowanie realnych problemów i ograniczenie autentycznej wymiany uczuć — a dzieci, zanim rozwiną myślenie operacji formalnych, odczytują te napięcia głównie poprzez zachowania dorosłych.

Czy choroba dziecka może być wybawieniem od innych trudności? Jakich?

Gdy przeprowadzam wywiady z rodzinami w szpitalach, często okazuje się, że moment wystąpienia choroby, poprzedzony był różnymi ważnymi zmianami w życiu rodziny. I tak dowiaduję się, że przed diagnozą były np.: narodziny kolejnego dziecka, wyjazdy, przeprowadzka, zmiana szkoły czy zmiany zawodowe rodziców. Zmiana jest nieodłącznym elementem naszego życia. Zbyt rzadko jednak patrzymy na nią oczami naszych dzieci. Coś co nam dorosłym może się wydawać: „naturalną koleją rzeczy”, „życiową szansą”, „najlepszym momentem” czy „ciekawym wyzwaniem” dla dziecka może oznaczać stres ponad miarę.

Z perspektywy rozwojowej w okresie dorastania przechodzimy od konkretnych do abstrakcyjnych form myślenia. Wg Piageta zdolność myślenia abstrakcyjnego rozwija się ok. 12 roku życia w tzw. stadium operacji formalnych. Oznacza to, że dopiero w tym okresie dziecko/nastolatek może przewidywać następstwo zdarzeń logicznych, oczekiwać i domyślać się konsekwencji własnych działań. Do tego czasu w dużo większej mierze jest zależne od rodziców, ich sposobu tłumaczenia i mówienia (bądź nie mówienia) o tym co się dzieje w rodzinie. W kontekście tego dużo wyraźniej rysuje się rola rozmowy adekwatnej do wieku i autentycznego bycia ze swoim dzieckiem zwłaszcza w perspektywie ważnych życiowych zmian. Przy czym pisząc „autentycznego” mam na myśli nie ukrywanie swoich prawdziwych emocji i nastrojów. Dziecko i tak każdorazowo wyczuje nieszczerość i napięcie rodzica.

W jaki sposób choroba może „pomagać” komunikować się rodzinie?

Zgodnie z ujęciem systemowym choroba, zwłaszcza choroba dziecka, może pełnić funkcję objawu i w tym znaczeniu stabilizować system rodzinny a nawet chronić go przed zniszczeniem. Przez silny ładunek emocjonalny i potrzebę wielu działań zogniskowanych wokół chorującego dziecka (np. diagnoza, odwiedziny u lekarzy, czasami krótsze lub dłuższe pobyty w szpitalu) choroba skupia całą uwagę rodziny, odciągając ją od innych problemów (np. relacji między małżonkami, brakiem uczuć itp.). Nierzadko jest to jedyny pretekst by rodzina nadal trwała, a partnerzy rozmawiali ze sobą. To także komunikat: zaopiekuj się mną, bądź przy mnie, nie opuszczaj mnie, jesteś dla mnie ważny…

To nie znaczy oczywiście, że tak poważna choroba jest wywołana złą komunikacją w rodzinie, ale znaczy tyle, że choroba może przykrywać dodatkowo istniejące nierozwiązane konflikty w rodzinie. W tym znaczeniu można traktować chorobę jako zaproszenie do przyjrzenia się rodzinnej komunikacji, przeanalizowania tego co mówimy dziecku/dzieciom, a jeszcze bardziej temu jakie tematy, uczucia, zjawiska w rozmowie się nie pojawiają.

Katarzyna Cieśla – pedagog, psychoterapeuta

Artykuł opracowany przy konsultacji z ekspertem

Właściciel Centrum, Psycholog, Psychoterapeuta, Psychodietetyk

Olga Rymkiewicz

Polski

stacjonarnie
on-line

Psychoterapia/Psychologia dorosłychPsychologPsychodietetykPsychoterapeutaPsychodietetykaSpecjalizacje dodatkoweWykładowca

Dorośli
Pary
Rodzina

0
    0
    Koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu